poniedziałek, 11 czerwca 2018

Brownie z fasoli - bez mąki, cukru i tłuszczu.


Cześć!

Znacie człowieka, który odmówi zjedzenia ciasta czekoladowego?
Ja znam, sama jestem takim człowiekiem. Staram sie ograniczać tłuszcz i cukier, unikam glutenu i mleka. To dyskwalifikuje zdecydowaną większość ciast, ale nie to. 
Ciasta bez mąki to już standard w internecie, wiemy już,że w jej roli doskonale sprawdzą się ziemniaki, dynia, cukinia, czy wszelkie strączki. 


Dzisiejsze brownie to hit. 
Jest delikatniejsze niż biszkopt czego się nie spodziewałam, zwykle ciasto z fasoli wychodzi bardziej wilgotne, prawie niczym czekoladowy fondant. Mimo braku mąki nie rozpada się podczas krojenia. No i jest pyszne!
Również z dietetycznego punktu wizenia zasługuje na pochwałę. Fasola to doskonałe żródło białka, podobnie jak jajka i kakao użyte w przepisie.
Jest niskokaloryczne ze względu na brak tłuszczu i cukru, dlatego też syci i powoli podnosi poziom cukru w naszej krwi. 

Jednym słowem: bardzo fajne ciasto.


Składniki: 2 małe keksówki

- 750g ugotowanej fasoli
- 4 jajka
- 2 banany
- 4 łyżki kakao
- dowolna ilość dowolnego słodzika
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- pół łyżeczki soli

Przygotowanie:

- Włączamy piekarnik na 190C
- Wszystko wkładamy do blendera i bendujemy na gładką masę.
- Przelewamy ciasto do foremek wyłożonych papierem do pieczenia.
- Wkładamy do piekarnika na około 35 minut lub do tzw "suchego patyczka".

Ciasto po upieczeniu musi dokładnie wystygnąć. Zapewniam Was, jest to najtrudniejszy punkt. 

Smacznego. 



ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto




ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto



ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto




ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto




ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto




ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto




ciasto z fasoli, ciasto bez mąki, ciasto bez tłuszczu, ciasto bez cukru, brownie, dietetyczne ciasto, niskokaloryczne ciasto, białkowe casto, wysokobiałkowe ciasto




sobota, 7 kwietnia 2018

Ciasto z jabłkami i kremem waniliowym



Ciasto kruche jest ulubieńcem mojej rodziny. Dodatkowo jest szybkie, proste w wykonaniu i daje się dowolnie modyfikować. 
Dziś w mojej kuchni: Tarta z jabłkami i kremem budyniowym. 
W internecie ciężko znaleźć przepis na krem budyniowy bez kostki masła, dlatego, jak to ja, stworzyłam taki przepis sama. Zawiera on masło, ale w minimalnej koniecznej ilości, chciałam aby krem był lekki i niezbyt słodki. Dokładnie taki wyszedł i tego przepisu będę używała częściej, bo już wiem jak. 
Polecam eksperymentowanie w kuchni, do kremu można użyć też olej kokosowy w jego stałej formie. 


Skadniki:

 ciasto
- szklanka mąki pszennej
-  płaska łyżka proszku do pieczenia
- jajko
- 3 jogurtu naturalnego
- 100 g  zimnego masła roślinnego
- 100 g cukru trzcinowego

   nadzienie
- 2 duże jabłka
- 2 łyżki cukru

krem
- opakowanie budyniu waniliowego (40g)
- 1.5 szklanki zimnego mleka
- cukier (dowolna ilość)
- 50g miekkiego masła roślinnego


Przygotowanie:

- Wszystkie składniki na ciasto mieszamy razem i krótko wyrabiamy. 
- ciasto powinno spędzić około 15 minut w zamrażarce, w tym czasie przygotowujemy resztę składników.
- Jabłka kroimy w kostke, posypujemy cukrem i dusimy na małym ogniu około 5 minut. Odstawiamy je do ostygnięcia.
- Budyń przygotowujemy według instrukcji na opakowaniu, ale w zmniejszonej ilości mleka (1,5 szklanki). Również odstawiamy do ostygnięcia. 
- miękkie masło ubijamy z cukrem na puszysta masę, ciągle mieszając dodajemy stopniowo zimny budyń. Gotowy krem wstawiamy do lodówki.
- Rozgrzewamy piekarnik do 180 C. (grzanie góra-dół)
-Ciasto wyjmujemy z lodówki, układamy w dowolnej formie wyłożonej papierem do pieczenia, nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika na 15 minut, bądź do zarumienienia.
- Wyjmujemy ciasto z piekarnika, układamy na nim jabłka i ponownie wstawiamy do piekarnika na kolejne 5-10 minut. 
- Wystudzone ciasto dekorujemy kremem. I przechowujemy w lodówce aby zachowac konsystencję kremu. 

Gotowe!


































wtorek, 3 kwietnia 2018

Hummus bez tłuszczu



Hummus to jeden z tak zwanych "trendy foods", od pewnego czasu jest dość modny i często gości na naszych talerzach. 
Właściwie nic w tym dziwnego, hummus jest łatwy do przygotowania i daje się dowolnie modyfikować. 
W zasadzie jest nawet zdrowy, względnie niskokaloryczny i sycący. Te przymiotniki nie zawsze niestety odnoszą się do past, które możemy znaleźć w sklepach. W ich składzie, zaraz obok ciecierzycy znajduje się jakiś olej, znaczy to, że jest go procentowo dość sporo, co może znacznie podwyższać kaloryczność produktu. 
Dlatego uważam, że najbezpieczniej jest zrobić hummus samemu w domu. Jest kilka sposobów, żeby ułatwić i przyspieszyć ten proces, który i tak jest dość prosty i intuicyjny. 

składniki:

- szklanka ugotowanej ciecierzycy (lub około dwóch puszek)
- zimna woda
- namoczony w wodzie biały sezam (lub pasta tahini)
- namoczone nasiona słonecznika (lub masło z nasion słonecznika)
- 2 łyżki mleka sojowego, niesłodzonego lub łyżeczka oleju lnianego
- sól, pieprz, dowolne przyprawy

przygotowanie:

Jeśli wybrałeś opcje z nawiasów, możesz wrzucić wszystkie suche składniki do blendera i miksować dodając wodę do uzysknia pożądanej konsystencji.
W innym przypadu będzie lepiej, jeśli najpierw zmiksujesz słonecznik i sezam, a potem dodasz ciecierzycę. 
Mleko sojowe powinno sprawić, że hummus będzie kremowy bez dodaku tłuszczu. Nie spotkałam się z tym w przypadku mleka krowiego. 

Tak przygotowany hummus nadaje się w zasadzie do wszystkiego co normalnie posmarowalibyście masłem. Dodatkowo jest dobrym źródłem roślinnego białka.
Nie musi być pełen napędzającego kalorie tłuszczu. 


Zachęcam do eksperymentowania z Waszymi hummusami, próbowałam też wersji na słodko z cynamonem, pierniczkowych, paprykowych, z grzybami czy szpinakiem. Ciecierzyca jest bardzo tolerancyjna na takie zabawy i przyjmie wszystko. 
















Te słoiczki na dole to hummus naturalny i mocno czosnkowy na odporność (6 ząbków polskiego czosnku i mamy prawdziwego szatana).



czwartek, 29 marca 2018

Kaloria kalorii nierówna !?



Jako osoba, która wypróbowała juz wiele diet (nie koniecznie w celu zrzucenia wagi, tak po prostu) jestem często pytana: 

- "Nie powinno sie jeść owoców wieczorem, nie? Za dużo cukru"

- "Soja to chyba jest tucząca, prawda?"

- "Co mogę dziś zjeść, żeby nie przytyć?".

Najbardziej irytuje mnie wtedy fakt, że osoby zadające te pytania, oczekują krótkiej odpowiedzi... A ja nie potrafie takiej udzielić. Nie chodzi tu wcale o mój brak kwalifikacji, który jest oczywiście niepodważalnym faktem. Chodzi o to, że o ile zasada, o której dzisiaj będę pisała, jest banalnie prosta, to naukowe dowody ją potwierdzające z jakiegoś powodu nie przekonują moich słuchaczy.

Jestem samoukiem, o żywieniu mogłabym mówić i słuchać godzinami, jest to jedno z moich hobby, podobnie mam z polityką i psychologią. Dlatego też wiem, że jakakolwiek niewygodna prawda wypływająca z mich ust, może nie przejść przez niezwykle asertywne filtry w głowach innych osób. 

Odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania sprowadzają się do jednego stwierdzenia: "Kaloria kalorii kalorią" lub jak kto woli "kaloria kalorii równa".
W praktyce prowadza sie do tego, że osoba, której dzienne zapotrzebowanie na energię nie zostało przekroczone, nie przytyje. Przez "zapotrzebowanie" mam na myśli ogół energii i makroskładników (zwykle wyrażony w kcal/dzień), który dana osoba zużyje w ciągu jednego dnia. Zapotrzebowanie na makroskładniki (białko, tłuszcze i węglowodany) okazuje się być drugorzędną sprawą jeśli chodzi o spadek wagi, o ile nie mówimy o sportowcach i osobach ze specjalnymi zaleceniami żywieniowymi. Jeśli nie robicie codziennie tej samej liczby kroków, tej samej ilości ćwiczeń i ogólnie, jeśli każdy wasz dzień wygląda inaczej (zawsze tak jest), to wasze zapotrzebowanie będzie sie zmieniało. 
I w perspektywie chudnięcia/tycia nie ma żadnej różnicy, czy zjecie banana (grafika poniżej :)) przed porannym joggingiem, czy po kolacji. 
Różnicę mogą natomiast zauważyć osoby wrażliwe na skoki insuliny po zjedzeniu bogatych w cukry proste pokarmów (np. banany), lub jednostki z predyspozycją do objadania się. W przypadku tych ostatnich taka wieczorna cukrowa przekąska może skończyć się niekontrolowanym atakiem na lodówkę. 
Natomiast jeśli jesteś zdrową na ciele i umyśle osobą, która chce zrzucic kilka kilogramów warto zwracać uwagę na to CO wkadamy na nasz talerz, a nie koniecznie KIEDY to robimy.  

Podstawowa wiedza o żywieniu to nie zaawansowana alchemia, to wiedza, którą warto posiadać i na szczęście coraz więcej osób chce być lepiej zorientowanymi w tym temacie.

Tu mam kilka źródeł, z których korzystałam nie tylko pisząc tego posta, ale też w codziennym życiu. Zamieszczam tez link do w miarę konkretnego kalkulatora zapotrzebowania kalorycznego (fajny gadżet, można sie pobawić) i kilku artykułów na temat diety IIFYM. 

 Kalkulator
Fajny i mądry artykuł
i kolejny artykuł.
Licznik kalorii w głównie polskich produktach
bardzo przydatna aplikacja dla początkujących.










sobota, 24 marca 2018

Rzym, marzenie mojej mamy





Wyjazd do Rzymu nie był moim marzeniem. 



To nie jest blog podróżniczy, ja nie jestem podróżnikiem, nie wiem, czy potrafiłabym zorganizować taki wyjazd sama, pewnie nie. Ja tu tylko patrzę i dzielę się swoimi przemyśleniami. 
No i zrobiło sie ckliwie, 

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. 

Nas do Rzymu dostarczył Ryanair, podróż z portu lotniczego Warszawa-Modlin do Roma Ciampino trwa (sprawdzę, bo nie pamiętam) 2h 15 minut, czyli nawet spoko, tyle można wysiedzieć. 
Ze względnie małego i kameralnego lotniska do stacji kolejowej Roma-Termini dowiózł nas jakiś transfer. Są dość tanie, jest ich masa i jeżdżą często. 


Nasze mieszkanie znajdowało się w typowej włoskiej kamienicy, dwie ulice od Termini, z bramą i dziedzińcem, którego urok, to coś, czego nie da się opisać słowami. To trzeba zobaczyć. 
Mieszkanie samo w sobie, to oddzielna kwestia, bo w ogóle nie odzwierciedlało klimatu kamienicy i jej otoczenia. Było nowoczesne, wygodne i miało bardzo, taktyczne położenie.  
 Dojście z Via Principe Amedeo 39 do stacji metra Termini to nie więcej niż 4 minuty marszu. 
Miły i pomocny właściciel, to też duża zaleta tego miejsca. 


Komnikacja: Rzym wydaje się być małym miastem dzięki dobrze rozwiniętej i prostej do zrozumienia sieci metra. Metro zawiezie nas do Watykanu. 


Watykan: Nieczujny turysta nawet nie zauważy, że właśnie zmienił państwo. Watykan jest tak maleńki, że jego powierzchnię zajmuje prawie w całości Muzeum Watykańskie, Plac św. Piotra, Ogrody Watykańskie i stragan z różańcami. 

Jedzenie: Focaccia - to taki włoski fast food i najlepszy spód od pizzy jaki kiedykolwiek jadłam, bez problemu można było dostać kilka wersji bez sera i mięsa do wyboru (uwaga, nie każdy włoch uznaje mozzarellę za ser). Nie dziwi to wiedząc, że około 40% włochów nie toleruje laktozy. Stąd też szeroki wybór napojów roślinnych (chyba juz nie można mówić "mleko roślinne") w kawiarniach i supermarketach. 

Pizza: Najlepsza na świecie, inna niż gdziekolwiek indziej.  ZAWSZE polana dobrej jakości oliwą, nawet jeśli miałaby wtedy tworzyć kombo z mozarellą. 
Zawsze na cienkim cieście i nigdy z ketchupem (dodawanie tego sosu do pizzy jest chyba uwzględnione w kodeksie karnym :)
Warto zjeść ją w miejscu, gdzie nie jest robiona pod turystów. 


Owoce: Dostępne wszędzie i w każdej formie. Swieże daktyle (wiem, że nie są włoskie) można kupic za niecałe 2 Euro z kilogram.  A jeśli chcemy polecieć bardziej regionalnie, można zerwać mandarynkę z drzewa, króre rosną wszędzie, nawet przy ruchliwych ulicach. To raczej na własne ryzyko, bo szczerze mówiąc, nie wiem, do kogo należą. 


Wino: Wszędzio i o każdej porze. Sprawdź 2 razy, czy soczek w kartoniku, który kupujesz pędząc na lotnisko nie jest winem, ja nie sprawdziłam. :) Ale nie ukrywam, to nie była przykra niespodzianka. :)


Buty: Ale nie te od projektantów (chociaż, jak kto woli).
Dobre buty w Rzymie potrafią uratować życie, głownie dlatego, że większość ulic w tym mieście wyłożone jest bardzo śliskim kamieniem. Śliskim na tyle, że niewiele brakowało, a straciłabym życie na placu św. Piotra (swoją drogą, bardzo epicka śmierć). 


Bezpieczeństwo: Przy wyjściu/wejściu do metra, pociągu, centrum handlowego czy muzeum wita Cię żołnierz z metrowym karabinem. Rzym jest miejscem, które jednoznacznie kojarzy sie z religią chrześcijańską. Co prawda, kojarzy się też z antykiem i zupełnie świecką sztuką tej epoki, ale to właśnie ze względu na mnogość ośrodków kultu religijnego chrześcijan, Rzym jest tak bardzo strzeżony. Specyfika naszych czasów. 


Morze: Chcąc zamoczyc nogi w morzu Tyrreńskim wystarczy kupić bilet (w dwie strony!) do Civitavecchia i wysiąść na przykład w Santa Severa. W kwietniu ten kurorcik nie jest jeszcze oblegany i jest spora szansa, że będzie się samemu na plaży, w malowniczym otoczeniu skał i zamku. 
Castello di Santa Severa, jak i sama patronka miasta, mają dość smutną historię, jednak jest ona ważna w odbiorze atmosfery miasteczka. 
Warto podkreślić, że na stacji kolejowej Santa Severa nie ma żywej duszy, nie mówiąc już o automacie z biletami.  Jeśli więc nie kupiliście biletu w dwie strony, to podróż  powrotna może was kosztować nie 4 Euro, a 10 ( 4 Euro/ bilet + 150% ceny/mandat)
Chyba, że traficie na wyrozumiałego konduktora (bilety są zawsze sprawdzane i musza być skasowane przed wejściem do pociągu w kasowniku na peronie), z którym znajdziecie jakiś wspólny język. Najlepiej włoski, bo po angielsku nie każdy bedzie chciał się porozumiewać. 

Język: Spodziewałam sie polskiego jadąc do Londynu, spotkałam się z nim też w Bułgarii, ale we Włoszech zaskoczył mnie bardzo. 
Włoch mówiący po Polsku w lodziarni, sprzedawca dewocjonaliów pod Murem Watykańskim, czy polskie napisy na niektórych produktach regionalnych w końcu przestały mnie dziwić, w końcu przez 27 lat Papieżem i głową Watykanu był Polak. 





























































   










Mieszkaliśmy pośród kilku restauracji indyjskich, ostatniego wieczoru wybraliśmy sie właśnie do jednej z nich, gdzie na ślepo (nie znając włoskiego ani tego drugiego języka) wybrałam Saag Aloo, lub Spinaci con Patate. Dostałam przepyszny, ostro-słony krem szpinakowy z pieczonymi ziemniakami i naan. Szybko powiem, że mimo wielu prób nie udało mi sie odtworzyć tego smaku. 





Wyjazd do Rzymu nie był moim marzeniem, powrót do Rzymu nim jest. 





piątek, 27 stycznia 2017

Późne surowe śniadania: IF czy RT4 ?


Śniadanie czyli z angielskiego Breakfast = break (przerwa) + fast (post) to pierwszy posiłek dnia.
Niektórzy nie przeżyją bez niego poranka, inni (w tym ja) nie potrafią przełknąć go rano. 
Zmiana moich nawyków śniadaniowych nastąpiła, gdy przeszłam na weganizm. Zauważyłam,że nie jestem głodna rano i nie mam potrzeby wstawać wcześniej aby zrobić sobie śniadanie i w spokoju je zjeść.  Zauważyłam też, że mój organizm lepiej reaguje na jedzenie surowych rzeczy przed gotowanymi  Przestałam więc jeść śniadania w domu, ale nie znaczy to, że zrezygnowałam z nich całkowicie. 

Tutaj małe sprostowanie, nawet jeśli uważasz, że nie jesz śniadań i zaczynasz swój dzień jedzenia od lunchu lub obiadu, to w istocie jesz śniadanie, jesz je po prostu później i wybierasz inne rzeczy.
Jak napisałam wcześniej śniadanie, to w wolnym tłumaczeniu "przerwa w poście" mamy tu na myśli post całonocny, więc jest to pierwszy posiłek danego dnia. 
Zauważyłam też, że zdecydowanie lepiej mi się żyje i trawi w ciągu dnia, jeśli rano postawię na nawodnienie organizmu wodą i herbatkami ziołowymi. Pierwszy gotowany posiłek jem około godziny 15-16 i nie, nie jestem na diecie Raw Till 4. To przypadek  :)

Natomiast jeśli chodzi o moje jedzeniowe wybory, są one spowodowane bardzo oczywistą różnicą między żywnością surową a gotowaną. Surowe i suszone warzywa i owoce, a także orzechy trawią się łatwiej i szybciej (może z wyjątkiem orzechów) przez co nie zalegają długo w żołądku, a mimo to maja masę błonnika, który napędza nasz metabolizm oraz witamin i minerałów, które gwarantują dobre samopoczucie.
Zjedzenie na przykład gotowanego śniadania i surowego drugiego śniadania spowodowałoby u mnie bolesne wzdęcia i skurcze. Surowe produkty jako trawiące się szybciej, zalegałyby na gotowanych resztkach powodując takie własnie konsekwencje. 
Jeżeli więc przeszliście na dietę wegańską i czujecie się wzdęci po zjedzeniu czegoś surowego po czymś gotowanym, może własnie w tym leży przyczyna. 

Myślę, że tak czy inaczej warto spróbować, by czuć się lekko cały dzień. 

Dzisiaj mam dla Was zdjęcia moich ulubionych surowych śniadań. 

;)  

weganizm veganism vegan raw breakfast rt4 raw till 4
weganizm veganism vegan raw breakfast rt4 raw till 4
Green smoothie = banan, szpinak, gruszka, cytryna


weganizm veganism vegan raw breakfast rt4 raw till 4

Suszone jabłka

weganizm veganism vegan raw breakfast rt4 raw till 4

Surówka z marchewki, jabłka i kiwi doprawiona octem jabłkowym i cynamonem


weganizm veganism vegan raw breakfast rt4 raw till 4

Smoothie bowl = burak, banan, maliny, czarna porzeczka, stewia, pestki słonecznika i sezam


weganizm veganism vegan raw breakfast rt4 raw till 4

Suszone daktyle Medijool, moje ukochane <3

sobota, 5 listopada 2016

Weganka w restauracji #veganproblem #noproblem


Wiele osób mimo szczerych chęci nie przechodzi na dietę wegańską z obawy przed wykluczeniem społecznym. Może brzmi to zbyt naukowo, ale tak jest. Chodzi głownie o spotkania ze znajomymi, o ile te w prywatnych domach nie sprawiają problemu, bo zawsze można przynieść coś dla siebie i innych, to wyjścia do restauracji mogą być stresujące... 
Bo nikt nie chce być jedynym z grupki znajomych, który podczas wspólnej kolacji nie tknie żadnego jedzenia.  Boi się wzbudzenia niewygodnych spojrzeń, komentarzy i śmiechów. Nie mówię już nawet co takie osoby mogą pomysleć o całej idei weganizmu. 
O nie tak nie musi być, ten czarny scenariusz zniknie z waszych umysłów po przeczytaniu kilku moich porad dotyczących zachowania weganina w restauracji. 
   
Jesteśmy zauważeni 

1. Większość restauracji dostrzega potrzebę uwzględnienia w menu posiłków dla wegetarian/wegan.  Ze względu na fakt, że nasza grupa szybko się powiększa. Ostatnio w mojej ulubionej knajpce w dość małym mieście, gdzie zawsze zamawiałam owocowe smoothie, albo po prostu herbatę znalazłam wegańską opcję zastąpienia mięsa w burgerze na tofu, a parówki w hot dogu na kiełbaskę sojową. Nie wiem co przekonało właścicieli do takiej zmiany, ale jestem przekonana, że ta decyzja przysporzy im klientów.
Warto zwrócić też uwagę na sosy, o ile ketchup i musztarda są zwykle wegańskie, to różnego rodzaju sosy majonezowe, 1000 wysp itd na pewno nie są. Dlatego zawsze można poprosić o wersję bez sosu, lub z innym sosem niż ten w menu. 

Nie bójmy się dodawania i odejmowania

2. Ten punkt łączy się z poprzednim, Chodzi o to, że zawsze możemy przerobić nasze zamówienie tak, by było wegańskie. Rezygnując z mięsa i zamawiając dodatkowa porcję warzyw/ryżu/makaronu/ziemniaków.
Kucharz nie powinien mieć z tym problemu, jeśli robi nasze jedzenie zaraz przed podaniem, jeśli kelner sprzeciwia się, może to znaczyć, że dania są przygotowane wcześniej, a potem tylko odmrażane.  Takich restauracji trzeba unikać.
To samo tyczy się pizzy, staram się wybierać restauracje, gdzie przygotowywana jest ona na oczach klienta. Jest to popularna atrakcja lokalu i gwarancja, że nasza pizza jest tak jak obiecuje karta "Prosto z pieca ".
Możemy zamówić wersję wegetariańska, bez sera, robiłam tak wiele razy i nigdy nie było żadnego problemu. 

Poszerz horyzonty Twoich znajomych

3. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że wegańskie jedzenie to nie tylko sałata... Odżywiam się w ten sposób od prawie roku, a sałatkę  jadłam tylko kilka razy w moim domu. 
Pokazując znajomym wegańskie restauracje ( do znalezienia przez aplikację HappyCow ) poszerzamy ich kulinarne horyzonty, i pokazujemy, że weganizm jest smaczny i łatwy. 
Jestem przekonana, że nikt nie będzie miał nic przeciwko odwiedzeniu nowego lokalu. 

4. Zawsze możesz zaprosić przyjaciół do siebie i zaserwować im wegańskie i niewegańskie pyszności. Nie warto ich do niczego zmuszać, bo to odstrasza ludzi i stawia cię w pozycji "tej dziwnej". A nikt chyba nie chce być tym dziwnym, gdy dziwny wcale nie jest, prawda. 

Ostateczna ostateczność

5. "Najedz się przed wyjściem !" Mówią porady... 
Według mnie nie jest to najlepsza opcja, nie wychodzimy ze znajomymi tylko po to, żeby się najeść.
Wspólne spożywanie posiłków wzmacnia więzi międzyludzkie i relaksuje.
Poza tym, jedzenie w dobrym towarzystwie zawsze lepiej smakuje. 


Oto kilka zdjęć zweganizowanych przeze mnie dań ze zwykłych restauracji; 

:)  



weganizm veganism vegan restaurants

Wegetariańska pizza bez sera w jednej z popularnych restauracji.





weganizm veganism vegan restaurants

Kontra pizza dziewczyn. ;)





weganizm veganism vegan restaurants

Burger z awokado, cukinią, cebulą, ogórkiem i tofu zamiast steka. 
<3 Mappy Burgers <3    Biała Podlaska ul.Reformacka 10.  Polecam z całego serducha !