niedziela, 4 września 2016

Porozmawiajmy o B12


Kilka tygodni temu powstał post dementujący plotki na temat niedoborów na diecie wegańskiej. 
Wspomniałam tam, że prawie wszystkie konieczne do życia witaminy i mikroskładniki, możemy czerpać ze źródeł roślinnych. 
Nadal jest to prawda, z jednym JEDYNYM wyjątkiem. 
Witamina B12, odpowiedzialna za prawidłowy metabolizm białek, tłuszczy i węglowodanów oraz za produkcją erytrocytów. 
Jest produkowana przez bakterie w układzie pokarmowym zwierząt, jak wiadomo rośliny nie mają przewodu pokarmowego, więc i z produkcją witaminy B12 może być ciężko. 
No ale chwila, człowiek to też zwierze. I rzeczywiście w ludzkim jelicie grubym też powstaje witamina B12, jednak jest to daleki odcinek przewodu pokarmowego, z którego nie może już być wchłaniana. Zostaje więc w pełni wydalona z organizmu... w oczywisty sposób. 

Najlepszym źródłem witaminy B12 jest mięso, jaja, nabiał, w niewielkiej ilości posiadają ja też pieczarki. Jedak nie jest to ilość pokrywająca dzienne zapotrzebowanie dorosłej osoby, które w zależności od płci i stanu organizmu (ciąża, karmienie piersią) waha się od 2,4 do 2,8 mcg/dobę.

Osoby będące na diecie wegańskiej nie są jednak pozostawione na pastwę niedoboru, a badania naukowe wskazują, że to właśnie mięsożercy częściej mają dolegliwości związane z niewystarczającą ilością tej witaminy w diecie.
Na rynku od dawna istnieje żywność ufortyfikowana w B12, jest to na przykład mleko roślinne, produkty sojowe, napoje, płatki śniadaniowe itd. 
Dobrym źródłem witaminy B12 są też suplementy. Łatwo je znaleźć w aptece, nie nalezą do drogich, nie trzeba ich brać codziennie (w zależności od dawki).
Występują w zastrzykach przyjmowanych domięśniowo raz na 3 miesiące, kapsułkach i podjęzykowych tabletkach.
Ogólnie same plusy. 

Aha i jeszcze jedna sprawa.
Jakiś zaciekły mięsożerca mógłby teraz powiedzieć: - Szach mat weganie, B12 naturalnie tylko w mięsie, mięso trzeba jeść, tak jest naturalnie, tak jedli nasi przodkowie!
Nasi przodkowie owszem JADALI mięso, ale polowania odbywały się na tyle rzadko, że nie byli w stanie dostarczyć sobie tyle B12 ile potrzebowali. Więc co, robili, ze nie mieli niedoborów ?
Jak wspomniałam wcześniej, ta witamina jest produkowana w jelicie grubym zwierząt i wydalana...
Nasi przodkowie żyli w czasach gdy nawozem dla warzyw nie były sztuczne substancje, tylko naturalny, hmmm nawóz, nawóz wydalony przez zwierzęta.
To ewolucja sprawiła, że w glebie, w której obecnie mają przyjemność rosnąć marchewki, nie znajdziemy B12, tylko pestycydy i hormony. 
Poskładaliście już puzzle? :) 

Podsumowując, witamina B12 jest nam konieczna do prawidłowego funkcjonowania, ale nie dajcie sobie wmówić, że jest dostępna tylko w produktach zwierzęcych. 
Wystarczy odrobina chęci, by dostarczyć ją do organizmu w naturalny i etyczny sposób. 
Dzięki temu unikniecie niedoborów, a Wasze samopoczucie i wyniki badań, będzie lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. 4
:)




weganizm witamina B12 veganism vitamin






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz